czwartek, 13 października 2016

Ciążowe problemy...

Do tej pory nie mogłam marudzić, ponieważ ciąża nie daje mi zbyt dużo powodów do narzekań. Od samego początku czułam się dobrze. Mdłości dawały o sobie znać jedynie przez jakieś 2 tygodnie i w zasadzie wystarczyła herbatka z dodatkiem imbiru, aby sobie ulżyć. Później bywały tylko migreny, które miewałam zawsze, może po prostu nie tak często.

Aż niestety nadszedł moment, w którym życie poprzewracało mi się trochę do góry nogami i pojawił się stres. Najgorszy wróg, bo wyrządza szkody bardzo cicho. Nie oszczędził mnie. Niestety towarzyszyły przy tym dodatkowo negatywne emocje, ponieważ bardzo denerwowały mnie reakcje osób trzecich. Zapewne to znacie kochane ciężarówki, jak to wszyscy dookoła wiedzą lepiej. Przecież inne mamy, kiedy były w ciąży, miały PODOBNIE i one nie musiały leżeć/brać leków/uważać/czy inne. No tak! Przecież każda ciąża i każdy przypadek jest taki sam, nieprawdaż? Ojj te wszystkie złote rady, żeby nie słuchać lekarza, bo zapewne przesadza doprowadzały mnie do szału. Haaalo! A jak stanie się coś złego to bierzecie za to odpowiedzialność? Bo lekarz ją bierze, w momencie stawiania wytycznych. 





Oczywiście jest to wspaniały okres w moim życiu i nie jest tak, że cały czas chodzę zła i narzekam. Ale czasami reakcje innych są...mocno męczące :)
Też tak macie? :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza