czwartek, 13 października 2016

Trudne początki.

Dawno nie pisałam, ale to nie lenistwo a brak czasu i jakoś tak koncentracji by stworzyć coś z sensem.

Koncentracji brakuje bo...jestem przemęczona. Ten post nie powstaje po to, aby kogoś wystraszyć, ani po to by mnie żałować. Ale dlatego, aby opowiedzieć o swoich doświadczeniach.

Minęło 6 tygodni odkąd moja córeczka przyszła na świat. Piękne tygodnie, ale też bardzo dla nas ciężkie.

Na początku malutka przestawiła sobie dzień z nocą, co podobno jest częste. Kilka nie przespanych nocy i nastąpiła zmiana łóżka na kanapę, bo na dole dziecko się szybciej uspokaja.
Po kilku dniach było lepiej i nasza córeczka wiedziała już, że noc jest od spania i budziła się tylko na karmienie. Tylko, że...po tym trzeba ją było znów usypiać godzinę lub dłużej. W końcu przyszły dni, kiedy malutka ciągle nam płakała, w zasadzie ciężko było ją uspokoić, pomagało tylko noszenie, przytulanie. Na szczęście wykluczyliśmy chorobę, kolki itp.
Od kiedy stałam się mamą, z całą pewnością mogę powiedzieć, że wiem, co to jest zmęczenie, ile znaczy godzina snu i spokojnie zjedzony posiłek. Ale nigdy, przenigdy nie zrezygnowałabym z tego, bo dziecko to najpiękniejszy dar.




Nadal uczymy się siebie nawzajem, powoli jest coraz lepiej i oczywiście piękniej!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza