Ciąża to wspaniały czas w moim życiu. Nie mam zbyt wielu
dolegliwości towarzyszących często w tym okresie kobietom. Czuję się
dobrze i bardzo mnie to cieszy. Dzięki temu, mogę się w pełni cieszyć
tymi miesiącami.
Ponieważ będzie to nasz pierwszy cud, chciałam mieć
jak najwięcej pamiątek, dlatego od dawna myślałam o tak zwanej
brzuszkowej sesji zdjęciowej. Długo zastanawiałam się czy zdecydować się
na to, bo oczywiście miliony myśli na minutę skutecznie opóźniały
mi podjęcie decyzji. Rozważałam czy będę dobrze wyglądać, czy ładnie
wyjdą zdjęcia. Ale to było zupełnie niepotrzebne. Wspólnie z chłopakiem w
pewną niedzielę pozowaliśmy. I wiecie co? Było super! Bardzo dobrze się
bawiłam podczas cykania fotek, sprawiało mi to przyjemność a w dodatku
spędziłam dużo czasu z chłopakiem. Efekty również utwierdziły mnie w
przekonaniu, ze dobrze zrobiliśmy. Zdjęcia są piękne i mamy dzięki temu
wspaniałą pamiątkę.
Teraz myślę, że jak maleństwo przyjdzie na świat to zrobimy sesję już w trójkę :)
Blog o oczekiwaniu na malutki cud oraz o spełniających się marzeniach... :)
czwartek, 13 października 2016
Ośmiorniczki dla wcześniaków.
Z racji mojego błogosławionego stanu zaczęłam bardziej zauważać
akcje dotyczące dzieci. Natknęłam się niedawno na akcje "Ośmiorniczki
dla wcześniaczków". Być może część z Was ją zna, ale kto nie zna to z
przyjemnością przedstawiam o co chodzi - a może zechcecie się
zaangażować. Chodzi o przekazywanie włóczki na takowe zabawki lub
dzierganie ich samemu i przekazywanie do szpitali. Jak wiadomo,
wcześniaki leżą w inkubatorach i często bawią się wszelkimi
kabelkami tak jak bawiły się pępowiną w brzuszku mamy. Ośmiorniczki
mają powodować, że zamiast za kabelki, maluchy będą łapać za ich macki,
przytulać je i poczują się choć trochę bezpieczniejsze. Akcja mnie ujęła
i nie ukrywam, że się w nią zaangażowałam. Wysłałam kilka włóczek
pewnej kochanej dziewczynie, która dzierga te przytulanki. Zachęcam Was
do udziału w tej akcji, włóczka kosztuje ok 6 zł a są z niej aż 3
ośmiorniczki!
Kto wie, może sama nauczę się dziergać :)
Tutaj podaję Wam pomocne linki do akcji :
https://m.facebook.com/osmiorniczkidlawczesniakow/
Tutaj podaję Wam pomocne linki do akcji :
https://m.facebook.com/osmiorniczkidlawczesniakow/
Doula - czyli wielka pomoc?
Ciąża, przygotowania, radość, obawa, tak wiele emocji towarzyszy w
tym czasie. Żeby się jakoś przygotować zaczęłam chodzić na różne
warsztaty związane z tematem ciąży, porodu, pielęgnacji dziecka itd.
Bardzo się z tego cieszę i polecam każdemu, ponieważ dostarczyły mi one
ogromnej wiedzy. Oczywiście teoretycznej. Ale mając teorię człowiek jest
spokojniejszy o praktykę.
Bywając na warsztatach spotkałam się z pojęciem doula i poznałam taką osobę. Kto to jest? Dla mnie w dużym skrócie jest to taka przyjaciółka od porodu. To osoba, która pomaga przed porodem, podpowiada co z czym, towarzyszy podczas porodu i pomaga w naturalnym łagodzeniu bólu, razem z nami oddycha a i po porodzie pokazuje jak zadbać o maluszka i jak ważna jest też rola taty.
Może ktoś powie, że to fanaberia, że po co taka osoba. Przecież kobiety zawsze rodziły i sobie radziły, albo, że są szkoły rodzenia. Oczywiście, przecież nie rodzę sama w ciemnym pokoju i otrzymam pomoc ale jeśli podczas tych niesamowitych chwil moge skorzystać z pomocy kogoś zaufanego, kto poprowadzi mnie i doda otuchy i co ważne da poczucie bezpieczeństwa to dlaczego mam z tego zrezygnować? Uważam, że każda z nas zasługuje na taką doulę, bo jest to nieoceniona pomoc.
Osobiście jestem bardzo szczęśliwa, że mam taką przyjaciółkę i dzięki temu jestem o wiele spokojniejsza.
Zasługujemy na to, co najlepsze podczas cudu, jaki wydajemy na świat! :)
Bywając na warsztatach spotkałam się z pojęciem doula i poznałam taką osobę. Kto to jest? Dla mnie w dużym skrócie jest to taka przyjaciółka od porodu. To osoba, która pomaga przed porodem, podpowiada co z czym, towarzyszy podczas porodu i pomaga w naturalnym łagodzeniu bólu, razem z nami oddycha a i po porodzie pokazuje jak zadbać o maluszka i jak ważna jest też rola taty.
Może ktoś powie, że to fanaberia, że po co taka osoba. Przecież kobiety zawsze rodziły i sobie radziły, albo, że są szkoły rodzenia. Oczywiście, przecież nie rodzę sama w ciemnym pokoju i otrzymam pomoc ale jeśli podczas tych niesamowitych chwil moge skorzystać z pomocy kogoś zaufanego, kto poprowadzi mnie i doda otuchy i co ważne da poczucie bezpieczeństwa to dlaczego mam z tego zrezygnować? Uważam, że każda z nas zasługuje na taką doulę, bo jest to nieoceniona pomoc.
Osobiście jestem bardzo szczęśliwa, że mam taką przyjaciółkę i dzięki temu jestem o wiele spokojniejsza.
Zasługujemy na to, co najlepsze podczas cudu, jaki wydajemy na świat! :)
Relaks, wyciszenie, floating.
Człowiek ma w naturze martwienie się, denerwowanie. Niewiele osób
potrafi efektywnie radzić sobie ze stresem. Dodatkowo będąc w ciąży
wciąż słyszę, że nie wolno mi się denerwować. Oczywiście ja to wiem! Ale
niestety nie potrafię wyłączyć emocji, uczuć. Niestety bardzo łatwo
jest mówić osobom wokół, co powinnam a czego nie powinnam. Niestety...
Ale faktycznie pomimo tego, że jest to dla mnie piękny i wspaniały czas w życiu, po drodze spotkało mnie ogromne cierpienie i strach. Zupełnie z innego powodu. Zdarzyło się coś, co NIGDY nie powinno mieć miejsca, ale niestety los a raczej choroba nie wybiera. W takiej sytuacji nie ma jak się nie martwić. Długo szukałam czegoś, co pomogłoby mi się chociaż na chwilę zrelaksować i trochę wyciszyć. Czegoś, co faktycznie pomoże a nie zasłoni oczy. W końcu trafiłam na 'floating'...
Ale faktycznie pomimo tego, że jest to dla mnie piękny i wspaniały czas w życiu, po drodze spotkało mnie ogromne cierpienie i strach. Zupełnie z innego powodu. Zdarzyło się coś, co NIGDY nie powinno mieć miejsca, ale niestety los a raczej choroba nie wybiera. W takiej sytuacji nie ma jak się nie martwić. Długo szukałam czegoś, co pomogłoby mi się chociaż na chwilę zrelaksować i trochę wyciszyć. Czegoś, co faktycznie pomoże a nie zasłoni oczy. W końcu trafiłam na 'floating'...
Cóż to jest?
"Float REST – Terapia Ograniczonej Stymulacji Środowiskowej.
Terapia ta polega na ograniczeniu około 90% bodźców zewnętrznych. Warunki takie spełnia kabina deprywacyjna. Osoba korzystająca z kabiny, nie czuje przyciągania ziemskiego, nic nie widzi, prawie nic nie słyszy, temperatura wewnątrz dostosowana jest do temperatury skóry, wynosi około 35 °C. Na początek każdej sesji w tle słychać muzykę, która pomaga wejść w stan relaksu. Warunki te są predyktorami fal alfa i theta, charakterystycznych dla głębokiego relaksu. Mięśnie rozluźniają się, następuje wyrzut endorfin, prolaktyny, oksytocyny, usuwanie kortyzolu.
Wyporność zapewniona przez gęsty roztwór soli Epsom eliminuje ciężar ciała, przynosząc floatującemu uczucie całkowitej nieważkości. Grawitacja, która szacuje się, że zajmuje 90% wszystkich działań w układzie nerwowym, jest prawdopodobnie jedną z przyczyn problemów zdrowotnych - krzywizny kręgosłupa, bóli stóp, bóli stawów i mięśni.
Poprzez uwolnienie naszego mózgu i układu kostnego od grawitacji, osoba floatująca uwalnia ogromne ilości energii i uaktywnia duże obszary mózgu, co powoduje otwarcie umysłu, ducha i zwiększa świadomość stanów wewnętrznych" - dokładnie taki opis przeczytałam na stronie centrum, które proponuje taki rodzaj relaksu. Dla mnie w skrócie to swobodne unoszenie się na wodzie i faktycznie wyciszenie. Na stronie znalazłam ofertę zniżkową dla kobiet w ciąży (tak! jest to bezpieczne dla kobiet w 2 i 3 trymestrze) i postanowiłam skorzystać.
Było to bardzo ciekawe doświadczenie, zamknięta w kapsule, w której przez godzinę unosiłam się swobodnie na wodzie mogłam się zrelaksować i udało się! Myśli odpłynęły gdzieś daleko, byłam tylko ja i...spokój. Chyba nawet się chwilę zdrzemnęłam (jest to dozwolone, wyporność jest duża, także nie utopimy się). Zdecydowanie jestem zadowolona, że skorzystałam z tej nowoczesnej opcji. Niestety nie jest to zbyt tanie, ale warto czasem spróbować czegoś nowego.
I ten kręgosłup, który totalnie odpuścił, wspaniałe!
"Float REST – Terapia Ograniczonej Stymulacji Środowiskowej.
Terapia ta polega na ograniczeniu około 90% bodźców zewnętrznych. Warunki takie spełnia kabina deprywacyjna. Osoba korzystająca z kabiny, nie czuje przyciągania ziemskiego, nic nie widzi, prawie nic nie słyszy, temperatura wewnątrz dostosowana jest do temperatury skóry, wynosi około 35 °C. Na początek każdej sesji w tle słychać muzykę, która pomaga wejść w stan relaksu. Warunki te są predyktorami fal alfa i theta, charakterystycznych dla głębokiego relaksu. Mięśnie rozluźniają się, następuje wyrzut endorfin, prolaktyny, oksytocyny, usuwanie kortyzolu.
Wyporność zapewniona przez gęsty roztwór soli Epsom eliminuje ciężar ciała, przynosząc floatującemu uczucie całkowitej nieważkości. Grawitacja, która szacuje się, że zajmuje 90% wszystkich działań w układzie nerwowym, jest prawdopodobnie jedną z przyczyn problemów zdrowotnych - krzywizny kręgosłupa, bóli stóp, bóli stawów i mięśni.
Poprzez uwolnienie naszego mózgu i układu kostnego od grawitacji, osoba floatująca uwalnia ogromne ilości energii i uaktywnia duże obszary mózgu, co powoduje otwarcie umysłu, ducha i zwiększa świadomość stanów wewnętrznych" - dokładnie taki opis przeczytałam na stronie centrum, które proponuje taki rodzaj relaksu. Dla mnie w skrócie to swobodne unoszenie się na wodzie i faktycznie wyciszenie. Na stronie znalazłam ofertę zniżkową dla kobiet w ciąży (tak! jest to bezpieczne dla kobiet w 2 i 3 trymestrze) i postanowiłam skorzystać.
Było to bardzo ciekawe doświadczenie, zamknięta w kapsule, w której przez godzinę unosiłam się swobodnie na wodzie mogłam się zrelaksować i udało się! Myśli odpłynęły gdzieś daleko, byłam tylko ja i...spokój. Chyba nawet się chwilę zdrzemnęłam (jest to dozwolone, wyporność jest duża, także nie utopimy się). Zdecydowanie jestem zadowolona, że skorzystałam z tej nowoczesnej opcji. Niestety nie jest to zbyt tanie, ale warto czasem spróbować czegoś nowego.
I ten kręgosłup, który totalnie odpuścił, wspaniałe!
Zakupowe szaleństwa.
Na początku ciąży trochę mi było przykro, że jeszcze nic nie
kupujemy dla maleństwa, ale z perspektywy czasu to była dobra decyzja.
Czekaliśmy na to, żeby poznać płeć dziecka i w zasadzie to jest dobre.
Poza tym nie ma co zbyt szybko się zaopatrzać bo jest wiele czasu a i
nieraz znajomi wspomogą. Chociaż dobrze jest rozłożyć zakupy na kilka
miesięcy bo jednak wydatki się wtedy rozkładają. Hmm Ci co mówią, że
dziecko kosztuje ZDECYDOWANIE mają rację! Ale jaka jest przyjemność podczas kompletowania 'wyprawki' mmmm.
Nam w tym momencie został już tylko zakup wózka i zdecydowaliśmy, że kupimy go na samym końcu. Dokładnie miesiąc przed terminem.
Wszystkim przyszłym rodzicom życzę przyjemnych i możliwie najtańszych zakupów :)
Nam w tym momencie został już tylko zakup wózka i zdecydowaliśmy, że kupimy go na samym końcu. Dokładnie miesiąc przed terminem.
Wszystkim przyszłym rodzicom życzę przyjemnych i możliwie najtańszych zakupów :)
Kocie problemy.
Powróćmy do momentu, w którym to radosną nowinę obwieściliśmy
większości naszych bliskich. Emocje opadły, każdy już przyzwyczaił się
do myśli, że za jakiś czas pojawi się maleństwo. Wszystko fajnie, ale!
Jak zawsze jakieś "ale" bo przecież problemy łatwo się znajdzie ;)
Jak to wszystko będzie, bo przecież my mamy KOTY!! Ciężko było
tłumaczyć, że będzie normalnie, że nie jesteśmy jedynymi ludźmi na
świecie, ktorzy mają zwierzęta i spodziewają się dziecka.
Oczywiście, ale KOTY?! One przecież :
- przenoszą toksoplazmozę
- mogą zrobić dziecku krzywdę
- gubią sierść i dziecko się jej naje
Spieszyłam z odpowiedziami, że :
-jedząc surowe mięso, możemy również się nią zarazić oraz gdzie dokładnie znajdują się bakterie (w kale) a raczej koneserów takiego posiłku nie znam ;)
- a czy pies, królik czy też CZŁOWIEK nie może zrobić krzywdy?!
- rozumiem, że mieszkanie każdego jest sterylną oazą wolną od kurzu, który to dziecko przecież też może zjeść
Ojj ileż ja się nadenerwowałam słuchając kolejnych bzdur, jak to trzeba się będzie pozbyć kotów jak już dziecko się pojawi. To jest bardzo przykre, że ludzie w ten sposób myślą i że ciężko jest im coś wytłumaczyć.
Ale nerwy minęły, zaczęliśmy już się z tego śmiać i nawet poszliśmy dla siebie na specjalne warsztaty, na których dowiedzieliśmy się, w jaki sposób przygotować nasze pupile do nowej osoby w domu. Teraz mamy nowe argumenty ;)
Osobiście uważam, że dom ze zwierzętami jest wspaniały dla dzieci <3
Oczywiście, ale KOTY?! One przecież :
- przenoszą toksoplazmozę
- mogą zrobić dziecku krzywdę
- gubią sierść i dziecko się jej naje
Spieszyłam z odpowiedziami, że :
-jedząc surowe mięso, możemy również się nią zarazić oraz gdzie dokładnie znajdują się bakterie (w kale) a raczej koneserów takiego posiłku nie znam ;)
- a czy pies, królik czy też CZŁOWIEK nie może zrobić krzywdy?!
- rozumiem, że mieszkanie każdego jest sterylną oazą wolną od kurzu, który to dziecko przecież też może zjeść
Ojj ileż ja się nadenerwowałam słuchając kolejnych bzdur, jak to trzeba się będzie pozbyć kotów jak już dziecko się pojawi. To jest bardzo przykre, że ludzie w ten sposób myślą i że ciężko jest im coś wytłumaczyć.
Ale nerwy minęły, zaczęliśmy już się z tego śmiać i nawet poszliśmy dla siebie na specjalne warsztaty, na których dowiedzieliśmy się, w jaki sposób przygotować nasze pupile do nowej osoby w domu. Teraz mamy nowe argumenty ;)
Osobiście uważam, że dom ze zwierzętami jest wspaniały dla dzieci <3
Ciążowe problemy...
Do tej pory nie mogłam marudzić, ponieważ ciąża nie daje mi zbyt
dużo powodów do narzekań. Od samego początku czułam się dobrze. Mdłości
dawały o sobie znać jedynie przez jakieś 2 tygodnie i w zasadzie
wystarczyła herbatka z dodatkiem imbiru, aby sobie ulżyć. Później bywały
tylko migreny, które miewałam zawsze, może po prostu nie tak często.
Aż niestety nadszedł moment, w którym życie poprzewracało mi się trochę do góry nogami i pojawił się stres. Najgorszy wróg, bo wyrządza szkody bardzo cicho. Nie oszczędził mnie. Niestety towarzyszyły przy tym dodatkowo negatywne emocje, ponieważ bardzo denerwowały mnie reakcje osób trzecich. Zapewne to znacie kochane ciężarówki, jak to wszyscy dookoła wiedzą lepiej. Przecież inne mamy, kiedy były w ciąży, miały PODOBNIE i one nie musiały leżeć/brać leków/uważać/czy inne. No tak! Przecież każda ciąża i każdy przypadek jest taki sam, nieprawdaż? Ojj te wszystkie złote rady, żeby nie słuchać lekarza, bo zapewne przesadza doprowadzały mnie do szału. Haaalo! A jak stanie się coś złego to bierzecie za to odpowiedzialność? Bo lekarz ją bierze, w momencie stawiania wytycznych.
Oczywiście jest to wspaniały okres w moim życiu i nie jest tak, że cały czas chodzę zła i narzekam. Ale czasami reakcje innych są...mocno męczące :)
Też tak macie? :)
Aż niestety nadszedł moment, w którym życie poprzewracało mi się trochę do góry nogami i pojawił się stres. Najgorszy wróg, bo wyrządza szkody bardzo cicho. Nie oszczędził mnie. Niestety towarzyszyły przy tym dodatkowo negatywne emocje, ponieważ bardzo denerwowały mnie reakcje osób trzecich. Zapewne to znacie kochane ciężarówki, jak to wszyscy dookoła wiedzą lepiej. Przecież inne mamy, kiedy były w ciąży, miały PODOBNIE i one nie musiały leżeć/brać leków/uważać/czy inne. No tak! Przecież każda ciąża i każdy przypadek jest taki sam, nieprawdaż? Ojj te wszystkie złote rady, żeby nie słuchać lekarza, bo zapewne przesadza doprowadzały mnie do szału. Haaalo! A jak stanie się coś złego to bierzecie za to odpowiedzialność? Bo lekarz ją bierze, w momencie stawiania wytycznych.
Oczywiście jest to wspaniały okres w moim życiu i nie jest tak, że cały czas chodzę zła i narzekam. Ale czasami reakcje innych są...mocno męczące :)
Też tak macie? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






